- Uprzejmie proszę, aby zechciała pani zaprzestać tej czynnej napaści na moją osobę - powiedział. - Z pewnością nie wywrze ona pozytywnego wpływu na moją decyzję. Obawiam się, że źle mnie pani zrozumiała, kapitanie Mune. Istotnie, byłem kupcem, ale bardzo ubogim, być może dlatego, że nigdy nie opanowałem sztuki targowania się, o co mnie pani mylnie posądza. Moje stanowisko jest ostateczne i nieodwołalne: "Arka" nie jest na sprzedaż. - Mam dla ciebie sporo szacunku, po tych latach spędzonych na górze, a w dodatku nie można zaprzeczyć, że cieszysz się znakomitą opinią - powiedział sucho Josen Raen do specjalnego, zabezpieczonego przed podsłuchem i podglądem nadajnika. - Gdyby nie to, odwołałbym cię bez chwili namysłu. Pozwoliłaś mu wrócić na statek? Jak mogłaś zrobić coś takiego? Wydawało mi się, że masz więcej oleju w głowie! - A mnie się wydawało, że jesteś politykiem, Josen - odparła z przekąsem Tolly Mune. - Pomyśl o wszystkich cholernych konsekwencjach, jakie musielibyśmy ponieść, gdybym kazała ochronie zgarnąć go w środku Pajęcznika! Tuf nie jest trudny do zauważenia, nawet kiedy wsadzi sobie na głowę tę idiotyczną perukę i podróżuje incognito. Wszędzie wokół aż roi się od ludzi z Vandeen, Jazbo, Planety Henry'ego i pięćdziesięciu innych światów, nie spuszczających z oka Tufa i "Arki", i czekających na to, co zrobimy. Jakiś przeklęty agent z Vandeen zdążył się już do niego dobrać w drodze na powierzchnię. Widziano ich w kapsule, pogrążonych w rozmowie

(Reklama: Biżuteria )
