- Oczywiście - zgodziła się natychmiast i zaprosiła go gestem do zajęcia miejsca. Uczynił to dostojnie i siedział w milczeniu, gładząc czarno-białą sierść Furii, podczas gdy kelnerzy rozstawiali tace z zakąskami i koszyki z gorącym grzybowym chlebem. Były dwa rodzaje zakąsek: drobne ciasteczka z serowo-grzybowym nadzieniem i małe węże albo też duże robaki, gotowane w aromatycznym, pomarańczowym sosie. Tuf dał dwa kotu, który zjadł je ze smakiem, a następnie sam wziął delikatnie w palce ciasteczko, powąchał je i ugryzł kawałek. Połknąwszy pierwszy kęs skinął głową. - Wyśmienite - oznajmił. - A więc to jest kot... - mruknęła Tolly Mune. - Zaiste - odparł Tuf, odrywając kawałek chleba - kiedy to uczynił, z bochenka buchnęły kłęby gorącej pary - i smarując go grubą warstwą masła. Tolly również oderwała niewielki fragment, parząc sobie przy tym palce, ale nie cofnęła ręki. Postanowiła nie okazywać przed Tufem żadnej słabości

(Reklama: siłownia wyposażenie )
